There is my home, where is my heart

 

Uff…

Czasem zastanawiam się jak bardzo człowiek musi się poobijać życiowo by dostrzec to co oczywiste.

By docenić to co ma.

By odnaleść może nie euforyczne  szczęście, ale wewnętrzny spokój.

Dzisiaj pierwszy raz od dawna obudziłam się z tą właśnie słodką iskierką w środku.


Muszę przyznać że moje zachowania w ostatnim czasie były gówniarskie i nieodpowiedzialne:

szukałam sama nie wiem czego, potwierdzenia swej kobiecości, bycia cool…

Cel niejako osiągnęłam, ale przy okazji dostrzegłam masę brzydoty tego świata, ludzkiej autodestrukcji…


Przy okazji dziękuję Tobie Tatusiu że mądrze mnie wychowałeś, Twoja dziewczynka trochę się ostatnio pogubiła, ale już wiem że sobie poradzę, że nie zmarnuję tego co mi z Mamusią ofiarowaliście.

 


 


 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: