Words, words …

Czy wykryta u mnie naiwność i bezwarunkowe oddanie są gdzieś w rejestrze chorób umysłowych?…


Tyle bólu, tyle żalu, niespełnionych obietnic…

Co się z nami stało?

Urzekło mnie kilka słów: „Jak ja Cię tu odnalazłem?  W tych Bazinach ?” i to że wydawał się taki poukładany.

Ślepo brnęłam w to wszystko, w związek, w przyjaźń.., przy okazji wytresował mnie sobie jak psiaka.. Wierzyłam że kiedyś doceni moje zaangażowanie, moje wyrzeczenia, chciałam wierzyć w każde słowo i …wierzyłam.

Gdy już dostał wszystko, znudziłam się mu, okazałam zbędną…

Ponoć to ja zmieniłam się o 180 stopni… w ciągu doby 😦

Był dla mnie Wszystkim… Do wczoraj.



Reklamy

Komentarze 4 to “Words, words …”

  1. wielokrotka Says:

    jeśli tak właśnie było – słuszna decyzja!
    i oby nie wracał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: