Life is so short…

Tym którzy odeszli oddaję dziś pokłon…

i zapalam znicz… w moim sercu.

 

 

Reklamy

Komentarzy 12 to “Life is so short…”

  1. wielokrotka Says:

    z Ciebie naprawdę jest fajna babeczka, wiesz? i zasługujesz na prawdziwe szczęście, niech Ci się przydarza każdego dnia!

    p.s. a jak Twoje zdrowie, lepiej?

  2. A wiesz że kiedyś mieszkałam blisko Ciebie, bo w Poznaniu… Stamtąd pochodziło moje Szczęście…
    Dziękuje za życzenia, za te ciepłe słowa 🙂
    Zdrowie? kiepsko, ale się nie skarżę… jutro wyznaczą mi termin operacji.
    Łapię okruchy złudzeń, zbieram ziarenka pogody i tak trwam. Szkoda że oczy widziały zbyt daleko, a uszy słyszały zbyt wiele. Chciałabym jak kiedyś wierzyć w to że istnieje niezbrukane piękno, ale nie potrafię…
    Tobie też jak najwięcej pogodnych dni Kochana 🙂

  3. wielokrotka Says:

    martwię się o Ciebie, czy ta operacja jest na pewno konieczna? i kto zostanie z dziećmi podczas Twojego pobytu w szpitalu?

    p.s. chyba bardziej panikuję niż Ty sama – wybacz, że wprowadzam chaos w Twój spokojny wieczór

    • Operacja niestety jest konieczna, w myśl zasady „lepiej zapobiegać…”, ale konieczna. Dzieci będą u rodziców.
      Wieczór nie jest spokojny, czuję się jak zdrajczyni bo nie pojechałam na grób człowieka który dla mnie kiedyś swe życie zmienił o 180 stopni, który był moim życiem. Kto zna naszą historię, ten wie jednak że moja wizyta byłaby kuszeniem losu… 😦
      Ostatni raz gdy byłam na Jego grobie znicz pękł mi w dłoni, krusząc się na drobne kawałeczki, a moja krew strużką spłynęła na ziemię która przyjęła Jego prochy, na serce z róż – pierwsze (jedyne) kwiaty jakie On otrzymał ode mnie, to On zawsze zasypywał mnie kwiatami – czy to wymyślnymi bukietami czy to tym co znalazł z chłopcami w pobliskim lesie… I te róże tak wtedy pachniały, jakby nieświadome tego że dookoła mróz, pamiętam jak ludzie dziwili się skąd ten piękny zapach… I chwila ciszy, i gorące łzy na moich bladych policzkach… drżące ręce i cień uśmiechu gdy miałam wrażenie że jego palce muskają moje wargi.
      A dziś? Znów jak echo wracają jego słowa, kiedy pierwszy raz trzymał mnie w ramionach: „Jeśli Bóg pozwoli mi być z Tobą chociaż rok, chociaż dwa, będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi”. Marek odszedł niespodziewanie kilka dni przed naszą 2 rocznicą, zostawiając na moim palcu zaręczynowy pierścionek… i świadomość że nigdy nic już nie będzie takie jak przedtem.

  4. Obyś miała rację, bardzo potrzebuję takiego Anioła…

  5. wielokrotka Says:

    i jak? co powiedział lekarz? znasz termin?

  6. Mam rano zadzwonić ponownie, ale za 6-8 tygodni. Nienawidzę czekać gdy w grę wchodzą tak nieprzyjemne dla mnie sprawy 😦

  7. No i termin mam na luty, niby długie oczekiwanie, ale zważając że zapisy są na lipiec 2011 to i tak jestem szczęściarą.

  8. Wiesz popłakałam się jak przeczytałam Twój komentarz, obca osoba niesie pocieszenie, a Ci którzy są blisko… eh..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: