Archiwum dla Grudzień, 2010

Sounds of silence

Posted in Feelings, Music & me on 29 grudnia 2010 by Meg

Cisza w moim sercu.

Jak rozkosznie…

I w tej ciszy pokłon oddaje Scorpionsom i Frediemu…

 


 


Reklamy

Past months

Posted in Day by day, Music & me on 28 grudnia 2010 by Meg

 

Dni, tygodnie, miesiące mijającego roku, mimo iż jedne z najtrudniejszych w moim życiu, a jednak wartościowe. Nauczyły mnie jak znosić cierpienie, jak bezszelestnie dźwigać się wraz z całym ciężarem doświadczeń z głębin najczarniejszych myśli. Jak zginać kark, ale nie dać sobie go złamać, jak nadstawiać policzek, ale nie stracić twarzy.

Gdzieś w głębi mnie kiełkuje nadzieja że wraz z nowymi dniami zawitają nowe szanse, że przeszłość pomoże mi zmierzyć się z nieznanymi jeszcze trudami nadchodzących dni.

 

 

 

My wisches for You :D

Posted in Day by day, Music & me on 22 grudnia 2010 by Meg

Życzę Wam z głębi serduszka:


Aby Święta były wyjątkowymi dniami w roku,

by choinka w każdych oczach zalśniła blaskiem,

By kolacja wigilijna wniosła w serca spokój

a radość pojawiała się z każdym nowym brzaskiem.

By prezenty ucieszyły każde smutne oczy,

by spokojna przerwa ukoiła złość

By Sylwester zapewnił szampańską zabawę,

a kolędowych śpiewów nie było dość!

I niech nikt i nic nie odbierze Wam magii tych Świąt 😀

Loop

Posted in Day by day, Feelings, Music & me on 22 grudnia 2010 by Meg

Pętla nieporozumień zacieśniła się.

I co ja mam zrobić? Nie umiem żyć ze świadomością że ktoś mnie nienawidzi, tym bardziej że powody do tej nienawiści tkwią w Nim samym, nie w moim zachowaniu.

Czemu nie potrafię być taka jak inni i zwyczajnie odpuścić bez zabiegania o porozumienie?

 

List do K.

Dlaczego tak łatwo Ci rozważać wszystkie wersje przeciw mnie, a czemu tak trudno dostrzec że ja nie jestem Twoim wrogiem na własne życzenie. To Twoja niezrozumiała nienawiść rodzi wciąż na nowo kolejne nieporozumienia. Jesteś wściekły że nie jestem już tą naiwną dziewczynką którą poznałeś? Bo zasłonka zwana miłością opadła z oczu i widzę fakty takimi jakie były.  Nie umiesz zrozumieć mego żalu, że czułam się oszukaną? To może choć raz posłuchaj, zwyczajnie mnie posłuchaj bez obmyślania w głowie ciętej riposty. Masz własny żal o to co o Tobie powiedziałam?  To może doceń to czego nie powiedziałam, bo Ty na mój temat powiedziałeś już wszystko, ubarwiając moją postać jak Ci wygodnie.

Nasze drogi się rozeszły, ale to Ty chciałeś na siłę przyjaźni, nie dałeś mi czasu i możliwości zapomnienia, stawiając wciąż wobec nowych sytuacji którym ja nie potrafiłam sprostać. Wiedziałeś że dla mnie ta przyjaźń to jak nacinanie świeżej, niewygojonej rany, ale wierzyłam że to jest możliwe kiedy ocierałeś mi łzy własnymi palcami kiedy próbowałam się pożegnać na zawsze. Trzeba było pozwolić mi wtedy to skończyć.

Nie wiem skąd bierze się we mnie jeszcze wiara w Ciebie, może stąd że kiedyś umieliśmy rozmawiać, może stąd że nim zacząłeś zadawać ból, nim się pogubiłeś byłeś zwyczajnym fajnym facetem.

W tym roku mam niezwykłe świąteczne życzenie: ufać Ci już nie potrafię, wiem że to iż Cię pokochałam było moją życiową pomyłką, ale chciałabym życzyć sobie zamiast wroga zwyczajnego sąsiada za ścianą… A Tobie życzę by to o czym marzysz się ziściło, tylko nie buduj tego na kłamstwach i krzywdzie innych osób. Czasem trudniejsza droga jest prostszą…

M.

 


 

Inside

Posted in Feelings, Music & me on 21 grudnia 2010 by Meg

 

Mimo choinki, mimo wszystkich słodkości, mimo życzliwości znajomych i nieznajomych bardzo mi czegoś brak, mimo że pojawił się ktoś kto bardzo stara się wywołać uśmiech na mej buzi (i czasem mu się udaje), są chwile gdy czuję pustkę taką jak ta.

Ten mijający rok to nowy rozdział w moim życiu, rok ogromnego bólu i nowych rozmaitych doznań, próba nauczenia się życia którego dotąd nie znałam…

Jestem spokojna. Przenika mnie spokój, tylko nie wiem czemu pod powieką łza wytycza sobie drogę ku wolności.

Angels

Posted in Day by day, My Bijous :) on 17 grudnia 2010 by Meg

 

MOJE ANIOŁY

 

 

 

 

 

A year ago at this time…

Posted in Feelings, My Bijous :) on 15 grudnia 2010 by Meg

 

Miłość…

Szczęście…

Dużo śmiechu…


Jeszcze rok temu o tej porze dzień witał mnie Jego uśmiechem, smakował Jego słodko-słonymi pocałunkami, rozbrzmiewał Jego ciut tubalnym śmiechem, i pachniał Jego ulubionymi perfumami…

Rok temu o tej porze cieszyliśmy się danym mi na nowo życiem. Pamiętam jak ocierałam Jego łzy, kiedy szalał ze strachu o mnie… jak tuliliśmy się do siebie jak dzieci, nigdy nie dość syci siebie nawzajem…

To On z chłopcami dekorował dom, to On przynosił z lasu pachnące świerkowe gałązki, to On grał wieczorami na keyboardzie kolędy i piosenki Beatlesów, czy Stonesów… do dziś mam w głowie dźwięki kołysanki skomponowanej specjalnie dla naszych synów…

Kochaliśmy ten czas, uwielbiałam umorusane buzie moich mężczyzn wydrapujących miski po świątecznych wypiekach, ich makaronowe wojny, karpia w wannie kupowanego tylko po to by sprawić radość dzieciom…, i te wieczory przy kominku z lampką wina. Mój świat zaczynał  się i kończył na mojej małej rodzinie.

W tym roku puste miejsce przy stole u moich rodziców będzie miało szczególny wymiar…