Spring, oh it’s you

Wystarczy wyjść z domu, spojrzeć na okładki kobiecych czasopism…

Niby coś się zmieniło. Wiosna. Doprawdy? Więc gdzie się podziały te wszystkie dni stycznia, lutego? Przespałam?

Kilka dni temu pierwsze cabrio z otwartym dachem przemknęło mi przed nosem, więc chyba jednak to już.

 

Schudłam 2 kilogramy i tym samym wyrównałam wagę z lata ubiegłego roku – przecież nie wypada prezentować zimowego sadełka kiedy na świecie zrobiło się ciut jaśniej 😉 W zanadrzu jest jeszcze 13kg do zgubienia (co nie przeraża mnie w żaden sposób, bo rok temu wiosną bez problemu pozbyłam się 25 w okresie zaledwie 3 miesięcy).

 

Tylko w moim wnętrzu smutek przetykany jaśniejszymi pasemkami nadziei. Czekam na cieplejszy wiatr, wiatr zmian. Na potwierdzenie że dni, tygodnie autoanalizy miały sens. I na maj… kocham tańczyć boso w majowym deszczu… Tylko czy 30latce będzie jeszcze wypadało?

 

 

 

 

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Spring, oh it’s you”

  1. A przepraszam bardzo, 30 lat to to juz jakas ułomność? Kochana, to wlasnie jest najlepszy wiek… wszystko Ci wypada, nawet jakbys miala 70 lat. Mowi sie, ze czlowiek ma tyle lat na ile sie czuje 😉 Ja tez czekam na cieplejszy wiatr i jest we mnie nadzieja…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: