Back ???

Wróciłam…

…na chwilę, na moment…

…na wieczność ?

Nie wiem dlaczego ale nie umiałam się dzielić własnymi myślami, 

może nie ufałam sama sobie wierząc że pewne „zmiany” mają trwały charakter.

Ale uwierzyłam, i tak zaczęła się historia z nim w moim życiu:

Jul – kolega z nastoletnich czasów, spotkaliśmy się po 12 latach niewidzenia, tradycyjnie na necie i… rozkwitłam. Przez niego? dla niego? Kwitłam w środku, nie dając mu wszelako namacalnie dowodów nadmiernego zainteresowania jego osobą… Powinnam chyba nadmienić że te 12 lat temu coś się między nami rodziło.. coś co zostało przerwane nagle i boleśnie przez osobę trzecią. Jeszcze nim pokonał dzielące nas kilka tysięcy kilometrów i stanął pewnego majowego wieczoru w moich drzwiach byłam jego.. a kiedy w końcu wypatrzył mnie nim jeszcze wysiadł z taksówki przylgnęliśmy zwyczajnie do siebie bez słów… z jego oczu wyczytałam ogromną radość, tęsknotę, obietnice rozkoszy i bezpieczeństwa. Te dni wypełnione były zapachem sexu, bliskości myśli, nowego rozdziału w życiu nas obojga. Szkoda że nikt nie sfotografował momentu kiedy jakiś czas później żegnaliśmy się na peronie, kiedy On opuszczał mnie by odwiedzić przy okazji wizyty w Polsce rodzinne strony, tego jak całował moją twarz ujętą w swych dłoniach.. Kiedy wieczorem tego dnia zadzwonił i powiedział że nie wraca za granicę poczułam w pełni że jest kimś, z kim chciałabym dzielić swoją rzeczywistość. Nasze rozmowy przez te dni: plany na najbliższą przyszłość, jego pewność że nam się uda, mój strach… i te szczególne (kiedy padają z ust osoby na której nam zależy, w tym przypadku jego) słowa „kocham cię”. I moje oczekiwanie kiedy znów wróci do mego domu, mego życia…, ale w międzyczasie ktoś, coś skorygowało te plany – jakby nigdy nic on się nie pojawił, zamiast tego jego ciało pachnące jeszcze mną posiadła inna kobieta.

 I tu kończy się cała historia, a raczej chyba epizod…

Jul gdziekolwiek jesteś  – trzeciej szansy już nie będzie…

Reklamy

Komentarze 4 to “Back ???”

  1. Meg, nie martw się… masz przecież nas, mnie i Paule… Widocznie nie pisana wam była dalsza historia… Uśmiechnij się…

    • Kris daleka jestem od umartwiania się…, zachowałam wszelkie środki ostrożności a jednak dałam się zakręcić, na chwilę.
      Wiem że mam Was, ale wiesz… są momenty że pragnę mieć kogoś tylko dla siebie 😉 😉 😉

  2. niepojęte! a już myślałam że ktoś, coś… że wreszcie wkradła się w Twoje życie ta odrobina magii

    to znaczy, że nie wyjechał za granicę z powodu „tej drugiej” czy Twojego? zupełnie zamilkł czy … jeszcze jakaś iskra nadziei się tli na kolejne spotkanie? i wreszcie, skąd wiesz o „tej drugiej”? (przepraszam, jeśli pytania i odpowiedzi na nie są zbyt bolesne – nie musisz odpisywać, jeżeli nie chcesz)

    trzymaj się Meg :*

    • Witaj rubinku :*

      Nie wyjechał ze względu na mnie, podobno..
      O „drugiej” (a pewnie „trzeciej” i kolejnej) dowiedziałam się od niego…, podał mi to jako powód końca wspólnych planów – heh zrozumiał że monogamia nie jest dla niego i że prędzej czy później i tak by mnie zdradził, a tym samym skrzywdził…
      Teraz bawi w najlepsze w rodzinnych stronach otoczony rodziną, przyjaciółmi i młodocianymi przyjaciółeczkami, tylko jak długo? Ciekawe na jak długo mu kaski starczy?
      Długo się nad tym zastanawiałam, bo dla mnie to nielogiczne: gdyby chodziło tylko o sex między nami to po co było tyle pięknych słów już po spotkaniu? po co jego słowa że kocha? po co wspólne plany? domyślam się że na jego decyzję miała wpływ rodzinka… no ale prawdy i tak już się nie dowiem…

      A co u Ciebie Kochana? wszystko dobrze? :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: