Archive for the Music & me Category

Between Heaven and Hell

Posted in Day by day, Feelings, Music & me on 25 lipca 2011 by Meg

Wszystko się zmienia i nic się nie zmienia…

Tkwię na granicy uniesień i samotności.

Fazę łez i goryczy mam już za sobą, każdego dnia mijam nowe twarze, czy to na ulicy, czy w internecie, czasem czyjaś przykuwa moją uwagę na dłużej swym pięknem czy też szpetotą…, czasem to ja również zwracam czyjąś uwagę na dłużej… i to są te maleńkie uniesienia.

Przekonałam się co do jednego: my wszyscy którzy już mamy co nieco za sobą nadal pragniemy kochać, budować nowe życie, ale brak nam wiary w szczerość intencji innej osoby. Zaczynamy żyć niejako uogólnieniami, zbyt ostrożni by odważyć się być w pełni sobą, zbyt czuli na najmniejszy nietakt ze strony partnera…

A ja? Nie zamierzam dołączyć do szarej masy ludzi skrywających się za skorupą złych doświadczeń, za bezpieczną granicą własnych lęków.

Mam dość bezpłciowego, konsumpcyjnego podejścia do świata i ludzi jakie widzę, postanowiłam że przynajmniej wokół siebie czas to zmienić. Wszechstronna generalizacja ludzi i zdarzeń jest zbyt przytłaczająca by ją znieść.

Już wiem że często wystarczy nie oczekiwać zbyt wiele od innej osoby by dostać więcej niż się spodziewałam, a przynajmniej uniknąć rozczarowania. Wystarczy mieć uszy i oczy otwarte by znaleść w każdej nowej znajomości radosną iskierkę do swojej „kolekcji”.

W umiejętności czerpania z małych rzeczy tkwi wielka siła… i wydaje mi się że to właśnie ona pozwala mi nie zwariować kiedy mam te gorsze dni.

Reklamy

Guitar tone

Posted in Day by day, Music & me on 14 kwietnia 2011 by Meg

 Wracam do odległej przeszłości. Świadomie? Podświadomie?

Samozadowolenie spływa na mnie kiedy wspominam lata nastoletnie, co więcej: kiedy znów smakuję tego co wtedy było takie… zwyczajne.

Poddaję się językom przyjemności – ich żar dociera  zza krat, tych samych  które postawiłam wokół siebie by mnie strzegły, a które teraz… topnieją ?

 

 

Unknown…

Posted in Day by day, Feelings, Music & me on 1 kwietnia 2011 by Meg

Czuję to każdego dnia: tęsknię… za mieszanką wspomnień i tego co jeszcze nieznane.

Boję się, a jednak szukam go wzrokiem ponad głowami tłumu – zwracając się do niego moje wargi będą się miękko układać w przedimek „mój”.

Teraz to sobie przypominam, kiedyś też nie wierzyłam że w moim życiu pojawi się On, a okazało się że życie warto było przeżyć dla zbioru miliardów tych cudownych sekund z Nim. Kiedyś powiedział mi że Jego wcześniejsze życie było pokutą (wszelako otrzymaną uprzednio) za poznanie mnie…

Coś w głebi mnie samej, może ciut mroczna kocia natura, każe mi wierzyć że nieznany za którym tęsknię  również szuka w powietrzu mojego zapachu. Stojąc po dwóch stronach labiryntu chcielibyśmy przeskoczyć mury, lecz rozum podpowiada że trzeba cierpiwie przejść kręte korytarze by spotkać się w jednym z  nich i spróbować (ze starych cegieł, naznaczonych doświadczeniami) wybudować nowy wspólny dom.

 

 

(Not)important questions

Posted in Feelings, Music & me on 19 lutego 2011 by Meg

No. 1

Ostatnio znajomy mnie zapytał czy bardzo ciężko jest być samotną?

– Tak. (odpowiedziałam sama sobie w myślach)

Ale w tej samej  chwili uzmysłowiłam sobie że jest coś gorszego od mojej samotności, tj. trwanie w związku z niewłaściwą osobą. (więc mimo wszystko chyba jestem szczęściarą, bo w ciągu ostatniego półrocza w nic takiego się nie wpakowałam).

 

No. 2

Po kolejnej z rozmów, tym razem z nieznajomym, zastanawiałam się czym jest namiętność? A raczej gdzie tkwi jej źródło? czy jest bardziej powiązana ze sferą naszej fizyczności? czy raczej z tą duchową?

Nie wiem jak Wy, ale ja nie mam wątpliwości iż namiętność ma niewiele wspólnego z pięknem czy ułomnością ciał. Namiętność rodzi się raczej w naszej świadomości i podświadomości, ten element miłosnej gry jest bez wątpienia powiązany z naszym wewnętrznym ukształtowaniem.

 

No. 3

Jakiś czas temu potencjalny kandydat na kogoś bliskiego moim myślom nie mógł zrozumieć dlaczego mam więcej znajomych płci męskiej. Nie umiał przy tym ukryć złośliwości podyktowanej być może rodzącą się zazdrością. Tak czy inaczej przez swoją małostkowość do mego serca nigdy nie dotarł.

Na jego pytanie właściwie nie znajduję odpowiedzi.

 

 

 

 

One day 4 love

Posted in Fantasy, Music & me on 13 lutego 2011 by Meg

Wstaję na paluszkach, na tyle wcześnie by Go nie obudzić. Biorę aromatyczną kąpiel, zakładam białą satynową koszulkę, wymykam się do kuchni. Nastawiam ekspres z ulubioną kawą, robię rogaliki z francuskiego ciasta,… czekolady i konfitur. Budzę Go obsypując Jego ciało delikatnymi pocałunkami…
Na stole obok Jego nakrycia leży mały kluczyk przewiązany czerwoną kokardką i z karteczką, a na niej słowami: „Jesteś moim całym Światem, w zamian ja ofiaruję Ci dziś jego cząstkę „. Proszę Go jednak o cierpliwość i zaufanie. Chwila czułości…
Ubieramy się, wsiadamy do auta. Z zawiązanymi apaszką oczami, z kluczykiem w dłoni, podekscytowany, ale niczego w pełni nie świadomy mój Kochany daje się zawieść na lotnisko.
Podchodzimy do jednej ze skrytek On znajduje podręczną torbę spakowaną wcześniej przeze mnie, oraz 2 bilety. Właśnie zaczyna się odprawa naszego lotu…
Nim zdąży ochłonąć jesteśmy już w sercu Francji. W Paryżu dajemy się ponieść nastrojowi chwili: pierwsze pocałunki w paryskiej taksówce, rejs po Sekwanie, spacer wąskimi uliczkami dzielnicy łacińskiej, odpoczynek na ławce przy fontannie świętego Michała gdzie tysiące par przed nami i po nas trzyma się za ręce…
A potem późny obiad w zacisznej restauracyjne, gdzie grają tylko starofrancuskie melodie…
Leniwy powrót wieczornym samolotem do domu.
Ale… to bynajmniej nie koniec. (Tu zawsze można poprosić o pomoc zaufaną przyjaciółkę, która na odpowiedni sygnał zajmie się realizacją dalszej części planu)
Kiedy mój Kochany otwiera drzwi naszego mieszkania, wita go ścieżka ułożona z zapachowych świeczek i białych goździków prowadząca wprost do naszej łazienki. A tam gorąca kąpiel z płatkami róż, 2 kieliszki, butelka schłodzonego francuskiego szampana i banalne truskawki. W tle cicha relaksacyjna muzyka…
W sypialni czeka już chłodna satynowa pościel, a na niej ułożone z tych samych białych goździków: „Je t’aime”…


Tak mógłby wyglądać jeden z naszych dni, gdyby w moim życiu istniał On.

 

 

*   *   *   *   *

 


True question

Posted in Feelings, Music & me on 10 lutego 2011 by Meg

 

 

 

Czy istnieje miłość po miłości?

One minute past

Posted in Feelings, Music & me, My Bijous :) on 6 lutego 2011 by Meg

Zastygłam…

…z maszynką do włosów w dłoni…

…a drugą na ramieniu mego synka

 

 

 

Ta sama data, rok temu.

Ta sama nowomodna fryzura.

Co się ze mną dzieje?

Wtedy trzymałam dłoń na innym ramieniu, pierwszy i ostatni raz ścinałam wtedy włosy ukochanego człowieka,

4 dni później ostatni raz trzymałam Go w ramionach.

Gdy ścinałam trzecią maleńką kochaną główkę dłonie mi drżały niemal niedostrzegalnie, a w gardle wzbierał niemy szloch… dlaczego właśnie dziś? dlaczego te same charakterystyczne fryzury? nigdy wcześniej tak nie strzygłam Chłopców.

A jeśli to kolejny znak? jeśli tak to dlaczego nie umiem go odczytać?